Z dziećmi.pl

wyjazdy z dziećmi | pomysły na weekned | porady dla podróżujących z dziećmi

Zbiegły się w czasie dwie rzeczy: najdłuższy weekend na świecie (majówka 2013 poszerzona o 3 dni urlopu daje w sumie 9 dni wolnego) oraz rodzinna impreza w Karpaczu. Okazja zatem aż się prosiła, aby wybrać się na przedłużoną, rodzinną majówkę połączoną z wycieczką po Dolnym Śląsku oraz kilku okolicznych miejscach. I taki też plan stał się ciałem…

Warszawa – Karpacz: 485 km, szacowany czas podróży 7 godzin. Ani to wersja przejazdu przyjemna, ani cokolwiek interesującego wnosząca. Dlatego decydujemy się na rozbicie naszej podróży na dwa dni. Pierwszego dnia, po przebyciu połowy trasy, docieramy do średniowiecznego Grodu Byczyna.

Średniowieczny Gród Byczyna

majowka-000Zwiedzając gminę Byczyna trzeba zawitać do wsi Biskupice, nad zalew Brzózki i przejść przez drewnianą bramę byczyńskiego grodu, aby w jednej chwili przenieść się w odległe czasy. Gród zbudowany jest na wyspie i otoczony naturalną fosą. Na jego budowę zużyto ponad 1,5 tys. kubików drzewa modrzewiowego i zajmuje on obszar około 2 tys. m². W pobliżu nie ma żadnych zakładów przemysłowych, dlatego można cieszyć się i odpoczywać w zaciszu, na łonie przyrody.

Spędzamy tu wieczór przy ognisku z pieczeniem kiełbasek (brać rycerska wcześnie wymięka – bo zapracowana strasznie i wymęczona na dwa dni przed zlotem rycerstwa – imprezą na pół tysiąca mieczy) , zwiedzamy, śpimy w przaśnej izbie a ino świt zbieramy się w dalszą drogę. Jeżeli będziesz w pobliżu BARDZO GORĄCO polecam! Nocleg 35 PLN/ os, wielgachna jajecznica na śniadanie 20 PLN za całą rodzinę. Obsługa rewelacyjna i przyjazna jak nigdzie.

majowka-006Najsłodsze lizaki we Wrocławiu

Do Wrocławia docieramy około południa. Podczas spacerku po rynku trafiamy na ciekawe miejsce, do manufaktury słodyczy Cukier-Lukier. Kilka razy dziennie przemiłe panie robią pokaz produkcji lizaków – my robimy lizaki arbuzowe. Zaczynamy od gotowania karmelu, potem formujemy masę, dodajemy naturalne barwniki (aby oddzielnie zrobić skórkę arbuza, miąższ i pestki), potem wyrabiamy, rozciągamy i formujemy masę – aby zakończyć z przepysznymi lizakami. Młody się zajada i jest mega dumny z lizakowego serduszka, które (przy minimalnej pomocy pani) wykonał.

Pokazy odbywają się kilka razy dziennie, o pełnych godzinach. Wstęp na pokaz jest bezpłatny – koszt udziału to jedynie 5 albo 10 PLN za lizaka, który wykona a potem zabierze z sobą dziecko.

Kościół Pokoju w Jaworze

majowka-008Tym razem do drodze odwiedzamy Jawor i jego najbardziej dostojny zabytek – Kościół Pokoju. Historia świątyni jest bardzo ciekawa: na mocy postanowień pokoju westfalskiego, kończącego wojnę trzydziestoletnią cesarz musiał wyrazić zgodę na wzniesienie kościołów ewangelickich w trzech śląskich miastach: w Głogowie, Jaworze i Świdnicy. Świątynie nie były na rękę cesarzowi – dlatego zgoda na ich budowę została opatrzona pewnymi „warunkami”: świątynie miały być zlokalizowane na przedmieściach, nie mogły posiadać wież oraz nie mogły być zbudowane z materiałów godnych Domu Bożego (kamienia, cegły). Zakaz udało się ominąć w sprytny sposób: kościół został zbudowany z drewna, słomy i gliny: drewniana, żebrowana konstrukcja jest wypełniona masą z mieszanki gliny i słomy. I tym sposobem powstał największy w Europie budynek sakralny wybudowany taka właśnie techniką – czyli świątynia w Jaworze.

Kościół można zwiedzać, można także posłuchać prezentacji na temat jego historii a o dodatkowe szczegóły dopytać najlepiej poinformowanego kustosza. Atrakcja zdecydowanie godna polecenia.

Karpacz, a w nim patelnia, kaplica św. Anny, kościół Wang i chleb ze smalcem

Pobyt w Karpaczu zaczynamy od górskiej wycieczki. W ten (jedyny jak się później okaże) bezdeszczowy dzień, dobrze poinformowani w pierwszej kolejności wysyłają nas na górską wycieczkę: dwugodzinny spacer po górkach w okolicy Karpacza, odwiedzenie patelni oraz kaplicy św. Anny. Spacerek wiedzie po lasach, górkach i skałach. Od dobrze poinformowanych majowka-010wiemy, że mamy trzymać się czerwonego szlaku dookoła góry, a potem zboczyć w lewo aby już łagodniejszym stokiem trafić do kaplicy. Najpoważniejsze zadanie stoi przed młodym: dostaje bowiem misję prowadzenia nas po szlaku. Tłumaczymy mu, jak działa oznaczenie szlaków w górach i lasach, gdzie i jakich oznaczeń szukać i jak pokazywać drogę. Młody przez dwie godziny dzielnie pracuje szukając drzew z czerwonymi znaczkami i bezbłędnie prowadzi nas po lesie. Konsternacja następuje dopiero później – gdy mamy zboczyć ze szlaku aby na skróty trafić do kapliczki. Dziecko z misją trzymania się szlaku zaczyna nerwowo pytać nas „Tatusiu, a nie zgubimy się? Mamusiu, ale tu nie ma strzałek…”.

Po drodze odhaczamy „patelnię” – czyli wielgachną skałę w środku lasu. Ze skały jest cudny widok na górskie przełęcze; miejsce podobno było w dawnych czasach związane z pogańskimi kultami, a nawet miały tu miejsce sabaty czarownic. Osobliwa nazwa wiąże się z faktem, że (podobno) w upalne słoneczne dni kamień rozgrzewa się tak bardzo, że można na nim smażyć jajka jak na patelni.

Kapliczka św. Anny jest przepięknie położona na górskim zboczu. Świątynia w tym miejscu istniała prawdopodobnie już w XIII w; dzisiejsza jest późnobarokowa. Według zwyczaju, jeżeli okrąży się świątynię pieszo 7 razy i pomyśli życzenie miłosne – to niechybnie się spełni. Młody wymyśla życzenie i dzielnie maszeruje 7 razy dookoła. Nie zdradza, kto jest szczęśliwa wybranką.

majowka-012Punktem obowiązkowym wycieczki do Karpacza jest także kościół Wang. Kościół został zbudowany w Norwegii, pomiędzy XII a XIII wiekiem. Co ciekawe – do jego budowy nie używano gwoździ! Budynek jest utrzymany w stylistyce wikingów, łączy elementy chrześcijańskie i pogańskie wierzenia wikingów. Gdy okazał się zbyt mały dla wiernych, parafia postanowiła zbudować nową, większą świątynie. A żeby pozyskać fundusze na budowę, zadecydowano aby obecną świątynię sprzedać. Nabywcą okazał się król pruski Fryderyk Wilhelm IV. Jego intencją było, aby dać wiernym miejsce do modlitwy. Kościół został sprzedany, rozłożony na części jak domek z klocków, załadowany na statki i przewieziony Bałtykiem, potem na sześciu wozach został przewieziony do Karpacza.

Teren kościelny zwiedzamy z audio przewodnikami, w samej świątyni słuchamy prezentacji oraz informacji od przewodnika. Miejsce zdecydowanie warte polecenia i odwiedzenia.

Podziemia – czyli sposób na deszczowy weekend

Pogoda majówkowa przestaje dopisywać. Od środy pada w trybie ciągłym. Naszym sposobem na aurę jest zatem zwiedzanie podziemi – a na Dolnym Śląsku jest w tym temacie z czego wybierać.

majowka-018Pierwotnie zamierzamy odwiedzić Jaskinię Niedźwiedzią. Dobrze poinformowani jednak zachęcają nas do zmiany planów: raptem 15 km od granicy można bowiem zwiedzić dużo ładniejszą i większą Jaskinię na Pomezi. Zwiedzanie trwa około godziny, kosztuje około 30 PLN za całą naszą trójkę. Przewodniczka (Czeszka) oprowadza polskich turystów mówiąc „po polsku” (ale zdecydowanie zrozumiale). Na pożegnanie z jaskinią jeszcze zaliczamy obowiązkowe dotknięcie kamiennego serca – dla pomyślności, zdrowia i wszelkiego możliwego dostatku.

Kopalnia Złota w Złotym Stoku oferuje mnóstwo atrakcji. Na terenie kompleksu można pojeździć na najwyższych i najdłuższych tyrolkach w Europie, wstąpić do średniowiecznego parku techniki, płukać złoto, przepłynąć się podziemna rzeką oraz, rzecz jasna, zwiedzić samą kopalnię. Zwiedzanie trwa około 2 godzin. Oglądamy skarbiec pełen złota, zwiedzamy chodniki i sztolnie, spotykamy alchemika oraz podziemnego gnoma. Młody ma wielką radochę i wychodzi spod ziemi koszmarnie umorusany (chociaż bardziej adekwatnym określeniem byłoby „wstępnie umorusany” – bo prawdziwe błoto czeka nas jutro).

Podziemne miasta majowka-026zostały wybudowane w czasie II Wojny Światowej w ramach projektu Olbrzym. Składają się na nie obiekty zlokalizowane w Górach Sowich: rejonie Wałbrzycha z zamkiem Książ na czele, Osówki, Walimia, Włodarza, Jugowic, Rzeczki, Sokolca i Sobonia (tyle przynajmniej wiemy – bo zdecydowana większość podziemnych obiektów wciąż czeka na odkrycie). My wybieramy się na obejrzenie Włodarza – największego z odkrytych kompleksów. Zwiedzanie tuneli trwa około 2h, w trakcie dowiadujemy się dużo o tragicznej historii tego miejsca, pływamy łodziami po zalanych sztolniach. kończymy zwiedzanie koszmarnie umorusani i przemoczeni – ale zdecydowanie szczęśliwi.

Po zakończonym zwiedzaniu czeka nas już tylko 7-godzinna podróż do Warszawy. Aby zrobić miły przerywnik w tak długiej trasie odwiedzamy jeszcze aquapark we Wrocławiu, spędzając w nim co najmniej 2 ryzy tyle czasu, ile planowaliśmy. Raz jeszcze – było to tego warte!

Przedłużony weekend uznajemy w tym miejscu za zakończony. Było warto!

 

 

 

 

Chcesz opisać swój pomysł na weekend z dzieckiem? Podzielić sie wrażeniami, napisać relację albo poradę?

Opublikuj ją na naszej stronie!

Napisz komentarz