Z dziećmi.pl

wyjazdy z dziećmi | pomysły na weekned | porady dla podróżujących z dziećmi

Za 2 tygodnie wyjeżdżamy z młodym do Egiptu. Postanowiłem zatem, że pochodzimy intensywnie na basen – może uda się go na tyle nauczyć pływać, aby sam bujał się w wodzie i oglądał sobie kolorowe rybki. Zakupy zrobione:

  • nowa maska z rurką (poprzednia rurka z zaworkiem to kompletna pomyłka – nie nadaje się dla dziecka)
  • płetwy (bo młody lubi pływać szybko)
  • dmuchane rękawki (szczerze mówiąc, nie wyrobiłem sobie jeszcze zdania czy lepsze są rękawki, makaron czy kamizelka – wyjdzie w praniu)
  • kamizelka (profilaktycznie kupiliśmy – przede wszystkim aby miał komfort uczenia się, a my komfort puszczenia dalej na wodę)
  • kąpielówki w samochody, klapki w misie i czepek w kolorze wybranym przez syna 😉

Wczoraj był już chyba piąty pod rząd dzień, gdy chodzimy na basen. Niesamowite jest to, jak szybko zmienia się zachowanie młodego w wodzie. Pierwszego dnia miał trochę rezerwy, pływaliśmy krótko, miał trochę stracha przed zjeżdżalnią, oddalał się maksymalnie na 2 metry ode mnie. Drugi dzień – już cały czas uchachany od ucha do ucha, dużo więcej luzu w wodzie. Kolejne dni – jeszcze lepiej. Aklimatyzuje i przyzwyczaja się dużo szybciej niż myślałem.

Ćwiczenia w wodzie

Gwoli jasności: nie jestem instruktorem – ćwiczenia wymyślamy sami posługując się własną pomysłowością i zdrowym rozsądkiem. Chociaż to szumnie powiedziane, że ćwiczenia wymyślamy sami. Przecież większość z tych rzeczy, które ćwiczymy (i się nimi bawimy), jest oczywista – zatem nie ma co sobie przypisać ich autorstwa. Ale postanowiłem, że je spiszę – może komuś się to także przyda. A może ktoś dopisze także swoje własne pomysły i będziemy mieli jeszcze lepszą listę do wykorzystania?

bulgoty

czyli buzia pod wodę i wypuszczamy powietrze puszczając bąbelki (z głośnym bulbulbulbul – stąd nasza nazwa robocza). Na początku ćwiczymy to przy krawędzi basenu (młody trzyma się brzegu), potem na środku wody, bez trzymanki. Żeby nie było monotonnie: czasem robimy „kto dłużej” (rzecz jasna Piotrek zwykle wygrywa), czasem w rytm jakiejś piosenki, czasem wymawiając jakieś słowa – opcji jest tyle, na ile pozwoli tylko wyobraźnia. Takie ćwiczenie pomoże mu oswoić się z wodą i nie będzie miał stresu, gdy naleje się do buzi albo się napije czy zachłyśnie (bo nie ma siły – na pewno w trakcie opije się wiele razy). Myślę sobie także, że jeżeli będziemy ćwiczyć przez zabawę, to zniknie element stresu (bo nie oszukujmy się – opicie się wody basenowej do przyjemności nie należy).

wieloryb I

… a jak już się napije to musi tą wodę wypluć. I tu się kłania właśnie wieloryb: nabieramy pełną buźkę wody i psikamy strumieniem kto dalej. Na początku młody zanurza buźkę tak, aby nosek został oczywiście nad wodą; ale już kolejnego dnia z piskiem wsadza całą twarz pod wodę. Podobnie jak  przy bulgotach: najpierw chce ćwiczyć trzymając się krawędzi basenu – potem już nie ma oporów aby robić to na środku wody.

wieloryb II

Chcę nauczyć go pływania w masce z rurką, bo jeżeli będzie to robił swobodnie i bez strachu, to w Egipcie będzie mógł godzinami siedzieć w ciepłej wodzie i oglądać sobie rafę i kolorowe rybki. Młody niby nie ma oporów, ale na pewno jest to dla niego nowa rzecz i chwilę zajmie, zanim się w pełni przyzwyczai i rozluźni. Dlatego dzisiaj wymyśliłem fajne zabawo-ćwiczenie na używanie rurki: nabieramy wody do rurki, wkładamy ustnik do buzi i wydmuchujemy z całej siły: z rurki strzela fontanna wody (jak z wieloryba). Chichotu co nie miara. Bawimy się „kto dalej, kto szybciej, kto więcej” itp. Na początku młody najpierw nabiera wody do rurki a potem wkłada ją sobie do buzi już nad wodą; ale z czasem nie ma oporów, aby zanurzyć całą buzie i wsadzić ustnik już pod wodą. Widać, że się oswaja i nie boi. Podobnie jak poprzednio: gdy będzie za jakiś czas pływał sam z rurką, na pewno przydarzy się, że zachłyśnie się wodą albo naleje mu się przez rurkę do buzi. Dlatego chciałbym już dzisiaj nauczyć go przedmuchiwał rurkę i wtedy nie spanikował. Już po pierwszym dniu tego ćwiczenia nie ma z tym problemu.

CDN…

Chcesz opisać swój pomysł na weekend z dzieckiem? Podzielić sie wrażeniami, napisać relację albo poradę?

Opublikuj ją na naszej stronie!

Napisz komentarz